Jak uspokoić płaczące dziecko. Lektura dla początkujących i nie tylko

 

my foto
my foto

Kiedy urodził się nasz synek byłam bardzo pewna siebie. Czułam się taka wszystkowiedząca i doświadczona, bo przecież jestem położną! Ale już w pierwsze dni swojego życia Henio pokazał mi, że nie wszystko jest takie czarno-białe jak myślałam i nauczył mnie pokory. Nauczył mnie też obserwować, być maksymalnie czułą i uważną. Dziś jestem mu za to bardzo wdzięczna, bo w ten właśnie sposób nauczyłam się słuchać i obserwować uważnie swoje dziecko. Wtedy również musiałam zrewidować teorię, powtarzane niczym frazesy rady i własne przekonania na temat uspokajania płaczącego dziecka.

Dla kogo są przeznaczone moje rozważania? Dla rodziców malutkich dzieci do 3-4 miesiąca życia, kiedy głównie płaczą z powodu dyskomfortu związanego z adaptacją do nowych warunków życia oraz dla rodziców starszych dzieci podczas kryzysów, ząbkowania czy odmawiania piersi.

Cudowny i bardzo uspokajacy jest fakt, że to my jako rodzice możemy pomóc naszym dzieciom najlepiej w procesie adaptacji w pierwsze miesiące życia poza brzuszkiem i w czasie różnych dolegliwości. Ważne jest też, aby jak najwcześniej zauważyć, że dziecko odczuwa dyskomfort, zareagować już na pierwsze oznaki niepokoju i być zawsze gotowym do pomocy, bo przecież dziecko najczęściej nie zaczyna płakać nagle ale daje znaki jeszcze przed tym. Dlatego, czym szybciej zareagujemy tym łatwiej nam będzie poradzić sobie z maluszkiem!

Pierwsza porada jest najprostsza i najbardziej skuteczna, czasem wystarczy to zrobić i niepokój minie. Mam na myśli przystawienie do piersi. Tu działa mnóstwo faktorów naraz – nagle stwarzają się warunki takie jak w brzuchu u mamy (ciepło, znajomy zapach, słodkie mleczko jak wody płodowe, dziecko czuje sie bezpiecznie). Tu ktoś napewno pomyśli że przy takim sposobie dziecko się przejada. Ale też wiadomy jest fakt, że mleko mamy zatrzymuje się w żołądku tylko przez 10 minut. Na tej radzie w większości przypadków możnaby było zakończyć artykuł i się pożegnać, tylko że rzeczywistość nie zawsze bywa taka prosta.

my foto
my foto

Następnym sposobem, który warto wypróbować jest zawinięcie dziecka w pieluszkę flanelową, lub w kocyk (jeśli jest zimniej), takie działanie da mu poczucie ciepła, przytulności i ograniczenia jak w macicy.

Ważne jest jednocześnie aby sprawdzić, czy nie jest mokry, brudny, czy mu nie jest za zimno lub za gorąco, czy zmarszczka na ubranku nie wbija się w jego delikatną skórę. U nas na wschodzie, na przykład, przez pierwsze miesiące życia dziecka zakłada mu się dziecięce kaftaniki na lewą stronę by uniknąć drażniących skórę szwów.

Często też bywa, że dziecku jest trudno zrobić siku czy kupę i tutaj warto pomagać ‘wysadzaniem’, zrobić masaż brzuszka, pomóc dźwiękiem lub wodą w czasie tych trudnych dla maluszka czynnościach.

Jeżeli dziecko się nie uspokaja to można zacząć bujanie, takie lekkie i przyjemne, w rytmie powolnego tańca, ale bez trzęsienia czy skakania. Znajdzcie swój sposób, który najdardziej się spodoba maleństwu: po prostu na rękach, siedząc na piłce gimnastycznej lub w chuście.

Jak już naprawdę nic nie zadziałało można wymyśleć swoją niepowtarzalną metodę uspokajania.To może być od najprostrzego włączania suszarki, czy przyjemnej muzyki do jeżdżenia samochodem w nocy. Nie bójcie się nietypowych eksperementów, tylko nie przesadzajcie. Pamiętajcie też, że wszystko to jest czasowa metoda, działajaco przez ograniczony czas. Na przykład, nasz synek przez parę tygodni nie mógł usnąć bez bujania na piłce gimnastycznej, a później przez pare dni tylko w chuście mógł się uspokoić.

Dzieci bardzo odczuwają nasz niepokój i rozpacz, dlatego najpierw trzeba uspokoić siebie i pamiętać, że dzieci nie mają zachcianek lecz fizjologiczne zapotrzebowania bycia kochanym i nie tylko…

 

Można podzielić się ze znajomymi!

Leave a Reply